Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 stycznia 2014

Bruno

Bruno powoli dorasta i częściej nas pozytywnie zaskakuje. Musieliśmy skorzystać z pomocy specjalisty, bo Brunek ma problemy behawioralne. bywa mocno zlękniony. Od dwóch miesięcy jednak pracujemy nad nim i z nim, pierwsze efekty szybko było widać. Bruno to mądry psiak i bardzo lubi być chwalony.  Poza tym przyzwyczaił się do prezentów i myśli, że wszystkie przesyłki skierowane są do niego. Chciał sobie ostatnio przywłaszczyć moje nauszniki. Jego ulubionymi zabawkami są pluszaki. Walają się po całym domu, zupełnie jakbyśmy mieli dziecko a nie psa! Miałam też dwa ulubione misie, które kiedyś chciałam umieścić w dziecięcym pokoju właśnie, ale cóż... Jednego Bruno już sobie upodobał, a drugiego dziewczyny mi zjadły. No ale taki urok domu pełnego zwierząt ;-) A ja doszłam do wniosku, że jednak wolałabym mieszkać w domku a nie w kamienicy. Potrzeba nam własnego ogrodu. Aktualne naszego mieszkanko ma bardzo dobrą lokalizację, brakuje nam jedynie parku albo lasu w pobliżu. Spacery w parku były jednak dużo przyjemniejsze niż między blokami i garażami. Zobaczymy, czy życie umożliwi nam spełnienie mojego małego marzenia :-) 

Ostatnio w lesie Gabi znalazła domową myszkę, niestety już nieżywą. Wyobrażacie sobie? Pewnie kolejny niechciany prezent... 

Bruno z nową zabawką-małpką. Dzisiaj już tylko głowa z niej została. 

Dwa ciepłoluby - Gabi i Bruno.

Mój przytulaśny chłopczyk. 

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Czar świątecznych wspomnień...

A raczej wspomnienie pozytywnych rzeczy pośród naszego świątecznego koszmarku ;-) Choinka, jak widać, była nieco uboga i minimalistyczna. Były jeszcze ciastka na niej, ale te z dołu pozjadał Bruno, a te na górze nie przetrwały do wigilii... Nabrały wilgoci z powietrza. No trochę było prania, ściany, kleje schły, do tego przecież nas zalało... Ale machnęłam na to ręką. Gabi przypadła rola pani Mikołajowej :-)


A poniżej widać to, co budzi w każdym dorosłym wewnętrzne dziecko... Świąteczne prezenty! Kapciochy i bluzeczka z Tchibo, limitowana edycja ulubionych kosmetyków - coś dla ciała i coś dla ducha... A także coś dla domu :-)


I oczywiście kartki. Uwielbiam dostawać kartki szczerze wypisane, zapisane od góry do dołu... Tak się natrudzić i wylać z serca same ciepłe rzeczy potrafią tylko przyjaciele!


Oraz prezent, który sobie sama sprawiłam przed świętami, korzystając z zakupu pralki - mikser. Uwielbiam go!


Codziennie coś miksuję korzystając z tego, co mam w domu. Tak powstały już m.in. mandarynkowe lody, mandarynkowy sok, koktajl z pomarańczy i zielonej herbaty... Pyszności, szczególnie polecam tym, co lubią soki z "farfoclami". Oprócz tego co pokazałam, zostaliśmy naprawdę hojnie obdarowani w te święta. Mama przywiozła 4 lampiony, w tym jeden wielki (sięga mi do pasa!), przygotowała mnóstwo pyszności o których już wspomniałam, poza tym ciocia zaopatrzyła nas w zapas przetworów w słoikach, mięsnymi własnymi wyrobami, moim ulubionym orzechowcem i orzechami z własnego drzewa... Swojsko, pysznie i zdrowo. Marzę, żeby mieć kiedyś albo mieszkanie w kamienicy, albo malutki domek na wsi. Miałabym wtedy też swój ogródek :-) 
A zaraz Nowy Rok! Życzę Wam, żeby przyniósł zdrowie, szczęście i spełnienie Waszych marzeń. Ja 2013 z ulgą żegnam, spotkało nas wiele przykrości, stresu, zmian, ale oczywiście też dobrych rzeczy. Mimo wszystko wolę spokojne życie i mam nadzieję, że w 2014 będzie dominować rutyna (nie mam tu na myśli nudy, ale spokój) :-)

piątek, 20 grudnia 2013

Coraz bliżej święta...

Niedawno wróciliśmy z zakupów. Ale ceny! Zapasów na kilka dni, plus kilka drobnych rzeczy gospodarczych i pękło 200zł. Ale wpadłam, żeby napisać o czym innym. Jak wiecie, ścigamy się z czasem, żeby zdążyć z remontem do świąt. Wigilia jest u nas. Wczoraj mieliśmy powstawiać drzwi, ale się powyginały (kupiliśmy tańsze, zwykłe białe, nie drewniane ani nawet nie jest to sklejka - jak myślałam wcześniej), dodatkowo jedna futryna jest jakaś dziwna,trzeba ją nieco "nadgiąć" bo drzwi się nie zamykają do końca... No nieważne, mąż wie lepiej jak to nazywać i co z tym zrobić, ja wiem tylko, że nadal nie mamy drzwi a roboty nie ubywa. Dzisiaj był też pan z Ikei do reklamowanego zlewu (DOMSJÖ biały - odbarwił się jakby centymetr nad dnem jest lekko pomarańczowy) i po stwierdzeniu "że jest to dziwne" i nie wie, czy uznać reklamację, w końcu ją uznał, wniósł nowy zlew, otworzył opakowanie i... Ta sama sytuacja. Odbarwienie. W końcu doszedł, że to wada fabryczna, ale reklamacja będzie niestety rozpatrzona dopiero po świętach...  No ale teraz czas na punkt kulminacyjny. Wracam ze spaceru z Brunkiem, a mąż stoi z aparatem i cyka fotki pod dziwnymi kątami. Patrzę, a nas zalało! Mieszkamy teraz na ostatnim piętrze i w salonie pod sufitem, na całej długości okna (okno jest na całej jednej ścianie) zobaczyłam kropelki wody i odchodzącą farbę. Padał lekki deszcz. Wcześniej tez czasami padało,dużo mocniej i nic się nie działo. Aż do dzisiaj. Zadzwoniliśmy do administratora od razu zgłosić usterkę, ale powiedziano nam, że ktoś przyjdzie dopiero w poniedziałek! Wyobrażacie sobie? No to wykonaliśmy telefon do ubezpieczyciela. Tu ukłony i oklaski w stronę Hestii, bez zdjęć i rzeczoznawcy wycenili nam szkodę przez telefon, zaproponowali ciekawą kwotę i w ciągu trzech dni roboczych mamy spodziewać się przelewu. Więc chociaż tyle pozytywnego w tej całej sytuacji. Jestem już wykończona dzisiejszym dniem a jeszcze tyle roboty. Nie wiem, jak Wigilia będzie wyglądać. Kolejny rok z rzędu święta są, bo są i tyle. Rok temu w domu mieliśmy mały szpital, bo zwierzęta chorowały jedno za drugim, a w tym no sami wiecie na bieżąco. Ale przysięgam, że za rok choinka będzie u mnie stać od października, żebym mogła się w końcu nacieszyć świątecznym klimatem ;-) I upiekę prawdziwy piernik, taki leżakujący (albo pokuszę się o wersję wegańską, o!) i zrobię bombki i świąteczne wersje bransoletek i obejrzę wszystkie części "Kevina" ;-) - oczywiście pod warunkiem, że remont się skończy do tego czasu i nie będziemy się na nowo gdzieś przeprowadzać :-)

wtorek, 17 grudnia 2013

Zakupy dla tych z futerkiem

Największą radość sprawia mi kupowanie rzeczy dla moich siedmiu łobuzów. Tym razem w Zooplusie kupiłam więcej rzeczy dla dziewczyn - kolejny sputnik, poidło, lizawki, wapienka i przysmaki. Dla dzikich ptaków kule,a dla Brunka krem ochronny do łapek (tylko zimy brak). 


Niestety ulubionej karmy (Bearphar Care+ Rat) moich szczurzych dziewczyn nie ma w Zooplusie. Kupuję więc ją w Keko. Lubią ją do tego stopnia, że chomikują jak smakołyki w domku :-) Karma jest ciekawa, bo wzbogacona jest spiruliną oraz Echinaceą (symbolicznie, ale jest). Echinacea sprawdza się w moim stadku w lekkim przeziębieniu.


A mi coś odporność siada ostatnio. Ledwo co się wykurowałam antybiotykiem, to dzisiaj czuję, że znowu coś mnie bierze. No i niestety. Jesteśmy zmuszeni kupić nową pralkę. Starej nie opłaca się znowu naprawiać, a odmówiła współpracy przedwczoraj. Ten wydatek mniej mnie cieszy, ale co zrobić. W prezencie świątecznym urządzę sobie wielkie pranie :-)

czwartek, 12 grudnia 2013

Dwunastego grudnia...

Kiedyś nie miałam kompletnie szczęścia w konkursach i losowaniach. Za to w tym roku los mi to solidnie wynagradza. W facebookowym rozdaniu Make Me Bio wygrałam kremik. Wcześniej karnet do kina, wyróżnienie w konkursie fotograficznym, książkę i kilka innych fajnych rzeczy. Ale powróćmy do tematu kremu. Mam wrażenie, że wszechświat krzyczy mi do ucha "Zadbaj o siebie!!!". Włosy wiecznie w niesfornym koku, twarz wysypana, skóra sucha, paznokcie w ogóle lepiej przemilczeć... Krem mi się podoba bardzo pod kątem opakowania. Uwielbiam sznurki i małe słoiczki :-) Na razie nie otwieram, przetestuję i będę się rozpieszczać po remoncie i porządkach. Ach, nie mogę się doczekać!


W temacie porządków, wzięłam się dzisiaj solidnie za kuchnię. Umyłam okna (na zdjęciu mój ulubiony płyn do mycia szyb z DM), starłam kurz, poukładałam rzeczy... Zostało niewiele. Widzicie noże na zdjęciu? Będziecie się śmiać, ale odkąd jako nastolatka poszłam do kina na "Krzyk" to mam nożową fobię. Nie znoszę ich widoku, kiedyś nie zasnęłabym w pokoju, w którym np. został nóż na talerzyku po obieraniu jabłek. W poprzednim mieszkaniu listwa magnetyczna służyła mi jako "trzymadełko" do przepisów itp. Ale teraz powoli się oswajam się z myślą, że zawisły na niej noże. Jest to bardzo praktyczne, przede wszystkim, nie tępią się - tak jak w szufladzie. Może tak zostanie, jeszcze nie wiem.


Bruno doczekał się w końcu stałego miejsca na miski. Wcześniej cały ten kącik zawalony był różnymi rzeczami. 


A podkładka pod miski ma logo, które idealnie odzwierciedla nasz dom! Pies i szczur (wiem, że wygląda jak myszka bardziej, ale dla mnie to szczur i już ;-))
Jestem wykończona. Następnym razem pokażę Wam, jakie dwa specyfiki wynalazłam, przy okazji remontu, które bardzo ułatwiają sprzątanie. A teraz czas na odpoczynek, chyba zasłużony :-)

wtorek, 10 grudnia 2013

Przedświątecznie, bez klimatu, ale za to z nutką lekkiego stresu


Kiedy my się z mężem gimnastykujemy, aby do świąt ze wszystkim zdążyć, inni domownicy wypoczywają... I znowu kolejny wpis, a ja nie mam czym się pochwalić, tylko moimi zadowolonymi pyszczkami ;-) (w sputniku Hania a za nią Mileczka). 
Lista rzeczy do zrobienia:

PRZEDPOKÓJ
  1. Wygładzić gładź na przedpokoju (nadal nie wiem jak to się fachowo nazywa)
  2. Zagruntować.
  3. Pomalować.
  4. Dokończyć kładzenie płytek podłogowych na przedpokoju i listew.
  5. Zakleić wnękę.
  6. Wymienić włączniki światła.
  7. Zrobić fugi.
  8. Powiesić wieszak, lustro
  9. Pomalować grzejnik
  10. Posprzątać.
ŁAZIENKA
  1. Dokończyć kładzenie płytek na ścianie.
  2. Zafugować.
  3. Pomalować sufit.
  4. Wkleić lustro.
  5. Powiesić lampy.
  6. Pomalować grzejnik.
  7. Powiesić wieszak,uchwyt na papier toaletowy.
  8. Posprzątać.
  9. Ozdobić.
  10. Pomalować futrynę.
  11. Wstawić drzwi.
  12. W drzwiach wyciąć otwory na dole.
BALKON
  1. Położyć płytki podłogowe do końca.
  2. Zakleić dziury po sufitowej suszarce.
  3. Pomalować ściany.
  4. Poprawić pomalowane już barierki.
  5. Powiesić wspornik ozdobny (będą na nim wisieć kule dla ptaków)
  6. Posprzątać.
  7. Przyozdobić.
KUCHNIA
  1. Powiesić plakat.
  2. Przyciąć i zamontować listwę na cokoły (nie pamiętam też nazwy nigdy)
  3. Powiesić karnisz.
  4. Posprzątać.
  5. Zalepić dwie dziury w podłodze.
  6. Przewiesić wieszak (jakoś z mężem się nie dogadaliśmy co do wysokości i jest teraz za nisko)
  7. Wymienić zlew i zareklamować (złapał barwnik spożywczy i ma teraz lekko pomidorowy odcień!)
  8. Przyozdobić.
SALON.
  1. Złożyć skrzynię na pościel do kanapy i zamontować.
  2. Powiesić półki.
  3. Złożyć podnóżek
  4. Złożyć stolik
  5. Zamontować listwę maskującą do kabli.
  6. Posprzątać.
  7. Wynieść niepotrzebne rzeczy do piwnicy.
  8. Przyozdobić.
  9. Zamontować karnisz.
  10. Przymocować kawałek listwy przypodłogowej.
  11. Dokończyć podłogę w progu łączącym z garderobą.
  12. Zamalować drobne plamy na ścianach.
GARDEROBA
  1. Posprzątać.
  2. Poukładać poprane ubrania. 
  3. Zamontować drzwi.
SYPIALNIA
  1. Posprzątać.
  2. Wynieść narzędzia do piwnicy.
  3. Powiesić półki (opcjonalnie, jeszcze nie wiem)
  4. Zamontować drzwi.
Tak więc zostało niby niewiele ale jeszcze tak dużo! Ja cały czas segreguję, układam, piorę... Mam wrażenie, że to dosłownie syzyfowa praca! 

A tak w ogóle, to jest to setny wpis na blogu... :-)

piątek, 6 grudnia 2013

Mikołajki u nas

Jak Wasze przygotowania do świąt? Ja z mężem bardzo się spinamy, bo remont jeszcze w toku a chcemy urządzić święta w tym roku u nas. Póki co, kompletuję ozdoby choinkowe, prezenty, układam rzeczy, piorę. Mamy zakład z moją mamą- jak się wyrobimy z remontem, że święta urządzimy u nas, to wtedy ona przygotowuje potrawy na wigilię! Jest o co walczyć;-)
A w temacie świąt - można powiedzieć, że dziewczyny czują już klimat. Są spokojniejsze, więcej śpią, dużo jedzą... Na zdjęciu dwie migawki potwierdzające ten stan :-)

Mania
A co do Brunka, to on z kolei szaleje. Śmiesznie reaguje na śnieg i szron na trawie, to jego pierwsza zima pełną parą! Jestem ciekawa, czy jak spadnie solidny śnieg to będzie się bawić, czy raczej uciekać szybko do domu, pod kocyk. Tymczasem znajduje sobie dziwne zajęcia... 


Turla sztangi po podłodze. O ile moje podnosi bez problemu i potem znajduję je w łóżku i w innych dziwnych miejscach (1 i 2 kilo), to męża (5 kilo) turlał tylko po przedpokoju, brudząc i ją i siebie niemiłosiernie. Jutro może ruszą prace na przedpokoju. Trzymajcie kciuki proszę, żeby sprawnie to poszło 
:-) Balkon stoi pod wielkim znakiem zapytania, bo spadł śnieg, no ale może jeszcze się ociepli, żeby chociaż płytki położyć do końca! Byłam wielką optymistką wierząc, że razem z wrześniem pożegnamy remont. Teraz się zastanawiam, co będziemy robić, jak już się w końcu urządzimy? Grzebanie w domu już tak wrosło w nasze życie, że ciężko sobie czas bez tego wyobrazić. 

środa, 20 listopada 2013

wtorek, 19 listopada 2013

Bruno i nowe legowisko


Brunoliński w nowym legowisku. Na początku kupiliśmy mu taki sam koszyk, ale w kolorze brązowym. Ten mama kupiła dla Gabi, ale jej nie przypadł do gustu, więc oddała nam. Nam obojgu się czarna wersja kosza bardziej podoba niż stara brązowa (w brązowym Bruno trzymał tylko swoje zabawki, a w tym dzisiaj siedział), tak więc ten zostaje u nas, a brązowy oddamy. Oba kosze są marki Lindo. Ich zdecydowana zaletą jest tworzywo, z którego są wykonane. Wiklinowe wyglądają pięknie, ale często są gryzione przez psy. Taki plastikowy łatwo utrzymać w czystości i nic nie kusi żeby pogryźć.Oba kosze tradycyjnie kupiłyśmy w Zooplusie. Tak wiem, często o nim piszę, ale jest to jeden z dwóch moich ulubionych sklepów internetowych z akcesoriami dla zwierząt. A to u nas częste zakupy przy takim dobrodziejstwie inwentarza  ;-). Drugim ulubionym sklepem jest Keko. W Keko kupuję karmę i przysmaki dla szczurków, mają rozsądne ceny dobrych marek i większe paczki, co się zdecydowanie nam opłaca.

niedziela, 17 listopada 2013

Szczury w komplecie

Dzisiaj monotematycznie - zwierzęta. Tym razem moje. Wczoraj, podczas sprzątania w klatce, udało mi się zrobić zdjęcie całego stadka moich dziewczyn. To chyba jedyne, wspólne zdjęcie. Od lewej: Inka, Lewa, Hania, Milka, Mania, Prawa. No niech ktoś mi powie, że szczury nie są  cudowne!


A tu bonus, oczywiście Brunka nie mogło zabraknąć, ciekawski jak zawsze:


Karmniki z Zooplus

Zooplus przygotował ofertę dla dzikich zwierząt. Mi do gustu przypadły dwa karmniki:

Zdjęcie pochodzi ze strony Zooplus

Zdjęcie pochodzi ze strony Zooplus

Szczerze przyznam, że nigdy nie dokarmiałam dzikich zwierząt. Nie znam się na tym. Nie wiem, czy te budki są praktyczne czy nie. Ale pomyślałam, że byłaby to świetna zimowa ozdoba balkonu, a przy okazji może zleciałyby do nas jakieś ptaszki na ucztę? W każdym razie oferta zwróciła moją uwagę na fakt, że warto też pomagać dzikim zwierzętom, kiedy warunki atmosferyczne są niekorzystne. Dlatego, nie wiem czy kupię taki gadżet, ale na pewno wdrążę się w temat i będę pomagać, na tyle, na ile będę w stanie :-)
A tu - Zooplus, można obejrzeć całą ofertę skierowaną do tej specyficznej grupy zwierzaków. 


piątek, 15 listopada 2013

Chory Bruno

Wczoraj zauważyłam, że Bruno ma gluty w jednym oku. Zielona wydzielina plus z godziny na godzinę coraz bardziej czerwona źrenica. Diagnoza - zapalenie spojówki. Biedak jakoś daje sobie zakropić oczęta. Teraz siedzimy rozwaleni oboje na kanapie i czekamy na zamówienie z Zooplus. Oby dzisiaj przyszło, bo zamówiłam m.in. kilogramowe wiadro uszu dla Brunka- na pocieszenie w chorobie jak znalazł ;-) 

wtorek, 5 listopada 2013

Gabi i różności


Podczas ubiegłego weekendu, gościliśmy moich rodziców i Gabi. Wyprzytulałam się z nią za wszystkie czasy, bo Bruno to przytulak i owszem, ale na jego zasadach. Nie za długo, bez buziaków, a najlepiej to drapać po prost po brzuszku. Gabi lgnie za to do człowieka z ogromną mocą. Jest cudowna, malutka i żałuję już, że nie mieszka z nami. Bruno też się do niej bardzo przywiązał i dopiero dzisiaj przeszła mu rozpacz po wyjeździe naszych gości. Uwielbiamy ją wszyscy!
Postępy w remoncie powoli, ale do przodu. Mamy już płytki w garderobie i pomalowane ściany. Mam nadzieję, że reszta w miarę szybko pójdzie, bo ciągle chodzę i się o coś obijam, potykam. Wszędzie leżą worki, kartony. Cierpią też na tym zwierzęta, dziewczyny nie mają solidnych wybiegów, no Bruno niby sobie jakoś radzi, ale też nie może poszaleć w zabawie. 
Poza tym udało mi się wygrać podwójny karnet miesięczny na projekcje filmowe w ramach DKFu! Śmiałam się, bo rano jeszcze narzekałam mężowi, że ciekawe tytuły będą wyświetlać, a nie ma teraz pieniędzy ani czasu żeby się swobodnie wybrać gdzieś razem. A potem szybki, prosty konkurs na Facebooku i proszę. Czasami życie funduje naprawę miłe niespodzianki :-)

środa, 30 października 2013

H&M

Zdjęcie pochodzi ze strony H&M
Przyjaciółka podesłała mi dzisiaj link. Jak widać H&M ubiera nie tylko ludzi i mieszkania, ale i zwierzęta ;-) Ten modny sweterek można nabyć o tu -klik.

poniedziałek, 28 października 2013

Gabi

W sobotę do naszej rodziny dołączyła Gabi. Jest to cudna mała suczka, wyglądająca jak jamnik bez ogonka. I podobna do Brunka! Dwa karmelki.  Rodzice przygarnęli ją spod skrzydeł Stowarzyszenia Łapa.  








piątek, 18 października 2013

Psia moda

Brzydka pogoda już powoli nadchodzi, w związku z czym obmyślam, jak zabezpieczyć przed zimnem mojego Brunka. Nie jest on może typem zmarzlucha, ale będąc tu na studiach przekonałam się, jak pogoda potrafi dać popalić. Z resztą po remoncie planuję kilka dłuższych wycieczek. Na jesienny spadek temperatury wybrałam taki sweterek:

zdjęcie pochodzi ze strony Zooplus

A na zimę i zabawy w śniegu taki kombinezon:

zdjęcie pochodzi ze strony Zooplus

Jeszcze nie wiem co na to Brunek, ale mam nadzieję, że doceni mój gest, jak będzie minus dwadzieścia ;-) Pamiętam, że Lakuś bardzo marzł w zimie, a jako staruszek nawet na krótkich spacerach bardzo marzły mu nóżki. Jak Bruno będzie mieć też taki problem, to na dłuższe wypady pomyślę jeszcze o psich butach. Wiem, że psia moda budzi wiele kontrowersji, szczególnie jeżeli chodzi o małe rasy i np. majteczki na cieczkę wyszywane cyrkoniami i falbanami, których nie powstydziłaby się niejedna kobieta w sypialni, ale ja jestem zdania, że pies także marznie, a dzięki takim wynalazkom, można ułatwić sobie i psu życie. Ale oczywiście chodzi o to, aby psa ubrać a nie przebrać. Wszystko z umiarem. Dlatego wybrałam ubranka praktyczne, w stonowanych kolorach. 

piątek, 4 października 2013

Światowy Dzień Zwierząt

Dzisiaj wypada Światowy Dzień Zwierząt. Pamiętajcie o swoich pupilach, ale także o zwierzętach, które potrzebują pomocy. Przypominam - pomoc nie oznacza milionów oddanych na rzecz potrzebujących (no chyba, że ktoś dysponuje taką kwotą i ma ochotę zrobić dobry uczynek), ale oznacza czynności, które często NIC nas nie kosztują. Może to być zlecenie stałe na złotówkę albo dwa złote na konto schroniska (zasada ziarnko do ziarnka...I mamy całkiem sporą kwotę), oddanie niepotrzebnego koca, prześcieradła na uszczelnienie budy, niepotrzebnej porcji karmy (czasami dodawane są gratisy do czegoś, np. ostatnio w Zooplusie dodawali 800g kociej karmy Royal Canin do zamówienia), oddawanie niepotrzebnych rzeczy na aukcje i bazarki - niejedno zwierzę wolontariusze wyciągnęli z okropnego stanu dzięki pieniądzom uzyskanym z takich źródeł (kto by pomyślał, że książka, która się wcale nie spodobała i ma pogiętą okładkę, może uratować życie), wystawienie wody pod blok w upalny dzień, albo otwarcie okna do piwnicy w zimowy wieczór, bycie domem tymczasowym, promowanie adopcji w internecie, wśród znajomych itp... Można też szlifować swój warsztat fotograficzny, robiąc zdjęcia zwierzętom do adopcji i potem tworzyć ogłoszenia w sieci, do wywieszenia... Można także adoptować, zamiast kupować. Sterylizować i kastrować własne zwierzęta - to także istotne w walce z bezdomnością. Jeździsz na studia, albo do partnera na weekendy? Możesz przewieźć psa/kota/szczura do domu stałego, który akurat stoi na Twojej trasie. Pomysłów jest masa. trzeba tylko chcieć. Nie można myśleć, że "ja świata nie zmienię". Właśnie takie drobne gesty zmieniają świat. Czynią cuda. Pamiętajcie proszę o tym. 

piątek, 20 września 2013

Bruno

Wczoraj wykopałam również z bałaganu aparat. O dziwo, pamiętałam nawet jeszcze, jak się obsługuje :-p Na pierwsze testy poszedł Bruno i jego mina "nie wiem co to jest, ale na pewno da się zjeść i jest smaczne. Tak, to na pewno jest bardzo smaczne". ;-) 



sobota, 7 września 2013

Montaż mebli kuchennych - podejście pierwsze i nie ostatnie

Dzisiejszy dzień minął na montowaniu mebli kuchennych. Był mój tato, teść, mąż i polegli. A wszystko z powodu okropnie nierównych ścian! Kuchnia jest złożona w połowie i podziwiam ich naprawdę, bo krzywe kąty ja widzę gołym okiem (co graniczy z cudem, dostrzegam kurz w każdym miejscu a takie sprawy jakoś mi umykają), a udało im się dopasować jakoś meble. Jako bonus dwa zdjęcia z dzisiejszej przeprawy - Bruno pomocnik i chłopaki podczas dzielnej walki. Z każdym złożonym meblem, z każdym pomalowanym centymetrem, jesteśmy bliżej urządzenia się. Już tyle za nami, a lista jakby się w ogóle nie zmniejszała! Ale jak poskładamy meble w kuchni do końca, to będę mogła już pochować rzeczy - zrobi się luźniej, czyściej, funkcjonalniej. Tym razem nawet sprzęty agd kupiliśmy w Ikei. Ciekawe, jak się sprawdzą. Nie szaleliśmy, wzięliśmy najtańsze (seria Lagan). Tylko okap będzie z innej firmy - jakiej, to już nie pamiętam, chociaż leży już w domu, w kartonie i czeka na swoją kolej;-)




piątek, 6 września 2013

Klatka dla zwierząt - pstrokatość kontra realne oczekiwania

Najbardziej w temacie adopcji zwierząt banalne jest połączenie rzeczy podopiecznych z wyglądem i stylem mieszkania. O ile jeszcze psiarze i kociarze mają bardzo szeroki wybór kolorystyki, typu i rozmiaru legowiska, misek itp. to uszczurzeni położeni są w gorszej pozycji. Bo czy da się znaleźć klatkę, która nie będzie razić kolorami tęczy, niczym w przedszkolu, a przy tym będzie ładna, funkcjonalna i wygodna dla naszych ogonków? Da się, tylko trzeba wiedzieć, gdzie szukać. Szukając klatki dla moich dziewczyn przeczytałam wiele stron na forach. Z tych lepszych i łatwiej dostępnych królował Ferpast. Ci, co mieli zacięcie do rękodzieła, czasami tworzyli sami cuda. A co pozostaje innym? Moim zdaniem najlepiej radzi z sobie z tematem producent klatek Skyline. Aktualny katalog - klik. Sami mamy klatkę Sky rat 100 i jesteśmy z niej bardzo zadowoleni. Jest to zwykła, wygodna klatka, w neutralnym kolorze, która świetnie spełnia swoją rolę. Ale przejrzyjcie katalog. Niektóre to małe dzieła sztuki, są piękne! Każdy wielbiciel zwierząt znajdzie coś dla siebie. Cieszę się, że ktoś w końcu dostrzegł problem "pstrokatości" i wyszedł mu naprzeciw. Bo "zwierzęce" nie musi się równać "kicz". Fakt, że zwierzakom na pewno jest wszystko jedno - byle było wygodnie, ale opiekunom już niekoniecznie. A dzięki takim neutralnym rozwiązaniom można urządzić kącik naszym milusińskim nawet w bloku, w pokoju dziennym, który będzie nadal dzięki temu wyglądać schludnie i jednolicie. Bardzo, bardzo polecamy! :-)