Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 stycznia 2014

Kosmetyczne wpadki 2013

Przez ostatni rok testowałam mnóstwo nowych kosmetyków. Niektóre odkrycia miło mnie zaskoczyły, inne wręcz przeciwnie i to o nich chcę dzisiaj napisać parę słów. 
Mydełko Oryginal Source o zapachu pomarańczy z czekoladą. 
Jak pisałam wcześniej,  pachnidełko okropnie wysuszyło mi skórę i podrażniło. Inne zapachy również przetestowałam, ale tylko ta wersja zadziałała aż tak niekorzystnie. 



Odżywka i szampon Alverde do włosów blond. 
Mam brązowe włosy. Ale postanowiłam przetestować i tę wersję. Kosmetyki powodowały, że moje włosy były sztywne i przetłuszczone.  


Puder Bourjois. 
Skuszona ekocertyfikatem nabyłam produkt i... Tak szybko jak kupiłam - odstawiłam go. Bardzo nienaturalnie wygląda na mojej twarzy, podkreśla skórki i wypryski. 


Vatika olejek migdałowy do włosów
Pomyślałam - czemu wszyscy zachwycają się Vatiką kokosową, jak ten jest tańszy i ma bogatszy skład? (Sugerowałam się opisem na stronie sklepu) I zakupiłam, oczywiście w amoku mojego odkrycia nie sprawdziłam najpierw składu. Był to duży błąd, bo olejek zawiera parafinę. Po pierwszym użyciu włosy były gładkie i miękkie, ale efekt się nie powtórzył. Później olejek bardzo przetłuszczał mi włosy. Przerzuciłam się na kokosową wersję - bez porównania. 

A Wy miałyście styczność z tymi produktami? Jak wrażenia?

środa, 8 stycznia 2014

Ciasteczkowe balsamy

Chociaż na co dzień staram się kupować kosmetyki bez dziwnych substancji i "zapychaczy", czasami zdarza mi się zgrzeszyć. Szczególnie dla zapachu, uwielbiam intensywne, słodkie kosmetyki. Seria Sweet Secret z Farmony ma w swoich szeregach piernikowy balsam. Musiałam go kupić, bo pierniki uwielbiam. Przy okazji zaopatrzyłam się w zapach orzechowych muffin z karmelem. Piernikowa wersja pachnie całkiem korzennie, natomiast orzechowy zapach jest obłędnie słodki. Na pewno nie trafi w gust wszystkich, jest nieco chemiczny, ale mi to nie przeszkadza. 



poniedziałek, 30 grudnia 2013

Czar świątecznych wspomnień...

A raczej wspomnienie pozytywnych rzeczy pośród naszego świątecznego koszmarku ;-) Choinka, jak widać, była nieco uboga i minimalistyczna. Były jeszcze ciastka na niej, ale te z dołu pozjadał Bruno, a te na górze nie przetrwały do wigilii... Nabrały wilgoci z powietrza. No trochę było prania, ściany, kleje schły, do tego przecież nas zalało... Ale machnęłam na to ręką. Gabi przypadła rola pani Mikołajowej :-)


A poniżej widać to, co budzi w każdym dorosłym wewnętrzne dziecko... Świąteczne prezenty! Kapciochy i bluzeczka z Tchibo, limitowana edycja ulubionych kosmetyków - coś dla ciała i coś dla ducha... A także coś dla domu :-)


I oczywiście kartki. Uwielbiam dostawać kartki szczerze wypisane, zapisane od góry do dołu... Tak się natrudzić i wylać z serca same ciepłe rzeczy potrafią tylko przyjaciele!


Oraz prezent, który sobie sama sprawiłam przed świętami, korzystając z zakupu pralki - mikser. Uwielbiam go!


Codziennie coś miksuję korzystając z tego, co mam w domu. Tak powstały już m.in. mandarynkowe lody, mandarynkowy sok, koktajl z pomarańczy i zielonej herbaty... Pyszności, szczególnie polecam tym, co lubią soki z "farfoclami". Oprócz tego co pokazałam, zostaliśmy naprawdę hojnie obdarowani w te święta. Mama przywiozła 4 lampiony, w tym jeden wielki (sięga mi do pasa!), przygotowała mnóstwo pyszności o których już wspomniałam, poza tym ciocia zaopatrzyła nas w zapas przetworów w słoikach, mięsnymi własnymi wyrobami, moim ulubionym orzechowcem i orzechami z własnego drzewa... Swojsko, pysznie i zdrowo. Marzę, żeby mieć kiedyś albo mieszkanie w kamienicy, albo malutki domek na wsi. Miałabym wtedy też swój ogródek :-) 
A zaraz Nowy Rok! Życzę Wam, żeby przyniósł zdrowie, szczęście i spełnienie Waszych marzeń. Ja 2013 z ulgą żegnam, spotkało nas wiele przykrości, stresu, zmian, ale oczywiście też dobrych rzeczy. Mimo wszystko wolę spokojne życie i mam nadzieję, że w 2014 będzie dominować rutyna (nie mam tu na myśli nudy, ale spokój) :-)

czwartek, 12 grudnia 2013

Dwunastego grudnia...

Kiedyś nie miałam kompletnie szczęścia w konkursach i losowaniach. Za to w tym roku los mi to solidnie wynagradza. W facebookowym rozdaniu Make Me Bio wygrałam kremik. Wcześniej karnet do kina, wyróżnienie w konkursie fotograficznym, książkę i kilka innych fajnych rzeczy. Ale powróćmy do tematu kremu. Mam wrażenie, że wszechświat krzyczy mi do ucha "Zadbaj o siebie!!!". Włosy wiecznie w niesfornym koku, twarz wysypana, skóra sucha, paznokcie w ogóle lepiej przemilczeć... Krem mi się podoba bardzo pod kątem opakowania. Uwielbiam sznurki i małe słoiczki :-) Na razie nie otwieram, przetestuję i będę się rozpieszczać po remoncie i porządkach. Ach, nie mogę się doczekać!


W temacie porządków, wzięłam się dzisiaj solidnie za kuchnię. Umyłam okna (na zdjęciu mój ulubiony płyn do mycia szyb z DM), starłam kurz, poukładałam rzeczy... Zostało niewiele. Widzicie noże na zdjęciu? Będziecie się śmiać, ale odkąd jako nastolatka poszłam do kina na "Krzyk" to mam nożową fobię. Nie znoszę ich widoku, kiedyś nie zasnęłabym w pokoju, w którym np. został nóż na talerzyku po obieraniu jabłek. W poprzednim mieszkaniu listwa magnetyczna służyła mi jako "trzymadełko" do przepisów itp. Ale teraz powoli się oswajam się z myślą, że zawisły na niej noże. Jest to bardzo praktyczne, przede wszystkim, nie tępią się - tak jak w szufladzie. Może tak zostanie, jeszcze nie wiem.


Bruno doczekał się w końcu stałego miejsca na miski. Wcześniej cały ten kącik zawalony był różnymi rzeczami. 


A podkładka pod miski ma logo, które idealnie odzwierciedla nasz dom! Pies i szczur (wiem, że wygląda jak myszka bardziej, ale dla mnie to szczur i już ;-))
Jestem wykończona. Następnym razem pokażę Wam, jakie dwa specyfiki wynalazłam, przy okazji remontu, które bardzo ułatwiają sprzątanie. A teraz czas na odpoczynek, chyba zasłużony :-)

środa, 25 września 2013

Okazje, przeceny i wydane pieniądze


Ostatnio trochę szaleję zakupowo. Ale jak można przepuścić okazję, gdy książki o fotografii z Heliona są przecenione na 14,90zł? No i książka Nałkowskiej, z mojej ulubionej serii (bardzo lubię książki o zwierzętach, ze zwierzętami w tle itp.) - seria Biosfera wydawnictwa W.A.B polecam! Kupiłam ją również w okazyjnej cenie -14,90zł w Empiku. 
To czarne "coś", to prezent dla mojego zapominalskiego męża - kalendarz, także w promocji - 15zł. Wpadło mi też trochę kosmetyków do metaforycznej szufladki - orzeźwiający peeling - maska tołpa - zawsze chciałam wypróbować jakiś kosmetyk z tej firmy, ale ceny mnie odstraszały. Natomiast ten peeling znalazłam na półce z przecenami w Rossmannie - 16zł, doszłam do wniosku, że jest to cena do przełknięcia. Bio - Oil - prezent od mamy, zauroczone recenzjami, postanowiłyśmy wypróbować, udało się go kupić również w promocji, za (chyba) 30zł. Masełko z Alterry - nie przepadam za masłami, ale od czasu do czasu lubię kupić coś na przekór sobie, a Alterrę jako firmę bardzo lubię. Masło na początku lekko odstraszało mnie zapachem, ale już do niego przyzwyczaiłam i muszę przyznać, że jest to całkiem dobry kosmetyk. Dobrze się wchłania, nawilża. A niedawno wygrałam w konkurscie Bioorganiki zniżkę na zakupy. Zamówiłam między innymi olejek do włosów Vatika. zawiera niestety parafinę, której staram się wystrzegać, ale ogólnie daje radę. Bardzo ładnie pachnie, jak jakiś kosmetyk z dzieciństwa. Nie wiem jaki, ale pamiętam, że bardzo lubiłam ten zapach :-) Trochę więc wynagradzam sobie czas remontu i wszelkie niedyspozycje z tym związane drobnymi nowościami. Dzisiaj D. będzie kłaść podłogę w pokoju dziennym, więc mam nadzieję, że już z górki. Póki co, jestem znowu u rodziców i przygotowuję się/ nas do sobotniego ślubu kuzynki, na którym z resztą świadkuję. 

niedziela, 11 sierpnia 2013

Oryginal Source Chocolate&orange

Dzisiaj w moje ręce wpadła próbka żelu pod prysznic Oryginal Source o zapachu czekolady i pomarańczy. Mimo niezbyt przyjaznego składu, postanowiłam wypróbować. Na plus, jak już wcześniej pisałam, jest to, że jest to produkt wegański. Drugim plusem jest zapach - pachnie jak moja ulubiona ciemna czekolada z pomarańczami. Fajnie się pieni, ale poza miłymi doznaniami pod prysznicem niestety niewiele mi zaoferował. Wysuszył okropnie skórę, aż się prosiła o balsam, poza tym trochę podrażnił, w niektórych miejscach swędzi mnie i mam niewielkie czerwone placki...  No mieszane uczucia mam. Kalkuluję raczej na minus i pozostanę przy bardziej naturalnych mydłach i żelach, ale nie wiem. Ten produkt jest widocznie ukierunkowany w stronę zapachu a nie pielęgnacji. Sama raczej nie kupię, ale gdy dostanę w prezencie to pewnie zużyję ;-) Mam jeszcze jedną próbkę - cytryna i drzewo herbaciane, różni się nieco składem, ale myślę, że szału nie będzie. W każdym razie przetestuję i może coś skrobnę na jego temat. 

niedziela, 4 sierpnia 2013

Niedzielny poranek

Przez przypadek dowiedziałam się, że kosmetyki Original Source mają certyfikat wegański! Bardzo mnie to cieszy, chociaż z analizy składu są "trochę chemiczne" jak na moje oko, jeszcze dokładnie nie analizowałam, ale na pewno będę je kupować dla zapachu :-) Lubię czasami takie intensywne, a z rezygnowałam już jakiś czas z takich kosmetyków na rzecz wegańskich. 
Wczoraj mąż zrobił mi niespodziankę i przyjechał do mnie, a dzisiaj robimy sushi na śniadanie. Wyspaliśmy się porządnie. W noc była burza, zrobiło się lżej ale dzisiaj od rana znowu upał. Oglądaliśmy wieczorem "Martwe zło". Na plakacie widnieje napis "Nie było jeszcze tak przerażającego filmu" - ja, jako cykor okropny stwierdziłam, że to szczera prawda, a mąż twierdzi, że film jest ohydny :-) Nie skończyliśmy go oglądać, bo sen i zmęczenie wzięli górę, ale dzisiaj może obejrzymy do końca.
Miłego dnia życzę wszystkim czytelnikom!

środa, 10 października 2012

Kosmetyki Alverde


               Od jakiegoś czasu planowałam zakup kosmetyków naturalnych. Przeczytałam dużo pozytywnych opinii o Rossmannowych kosmetykach Alterra. Któregoś dnia wybrałam się do drogerii, ale kupiłam jedynie szampon, odżywkę i mydełko. Z resztą na półkach bez szału w rodzajach, nie było z czego wybierać. Jedna odżywka do włosów, z kremów do twarzy też nie znalazłam nic odpowiedniego dla siebie i byłam nieco rozczarowana.  Mydło i szampon bardzo mi podpasowały. Trafiłam w międzyczasie na recenzje innych kosmetyków, bardzo podobnych do Alterry - Alverde dostępne w drogeriach DM. Doszłam do wniosku, że wybór będzie na pewno większy, więc wczoraj wybrałam się na zakupy. Zaszłam do nabliższego DMu i... Nie zawiodłam się. Znalazłam wszystko, czego potrzebowałam. Pierwsze testy za mną. Hitem są dla mnie mydełka: Jedno mandarynkowo-waniliowe (słodkie, przesłodkie, cudowny zapach), drugie czereśniowo-anyżowe - idealne na porę jesienno-zimową. Niestety jest to wersja limitowana, ale na pewno dokupię sobie ze dwa opakowania na ten sezon.