Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lakuś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lakuś. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 października 2013

Psia moda

Brzydka pogoda już powoli nadchodzi, w związku z czym obmyślam, jak zabezpieczyć przed zimnem mojego Brunka. Nie jest on może typem zmarzlucha, ale będąc tu na studiach przekonałam się, jak pogoda potrafi dać popalić. Z resztą po remoncie planuję kilka dłuższych wycieczek. Na jesienny spadek temperatury wybrałam taki sweterek:

zdjęcie pochodzi ze strony Zooplus

A na zimę i zabawy w śniegu taki kombinezon:

zdjęcie pochodzi ze strony Zooplus

Jeszcze nie wiem co na to Brunek, ale mam nadzieję, że doceni mój gest, jak będzie minus dwadzieścia ;-) Pamiętam, że Lakuś bardzo marzł w zimie, a jako staruszek nawet na krótkich spacerach bardzo marzły mu nóżki. Jak Bruno będzie mieć też taki problem, to na dłuższe wypady pomyślę jeszcze o psich butach. Wiem, że psia moda budzi wiele kontrowersji, szczególnie jeżeli chodzi o małe rasy i np. majteczki na cieczkę wyszywane cyrkoniami i falbanami, których nie powstydziłaby się niejedna kobieta w sypialni, ale ja jestem zdania, że pies także marznie, a dzięki takim wynalazkom, można ułatwić sobie i psu życie. Ale oczywiście chodzi o to, aby psa ubrać a nie przebrać. Wszystko z umiarem. Dlatego wybrałam ubranka praktyczne, w stonowanych kolorach. 

piątek, 2 sierpnia 2013

Zmiany...

Bardzo długo nie pisałam. Wiele się zmieniło. Po pierwsze w marcu straciliśmy naszego najdroższego psiego przyjaciela - Lakusia. Potem Helunię. Oprócz tego zmarła babcia mojego męża i zginął tragicznie jego kuzyn.  Jest to bardzo ciężki okres dla nas. Oprócz tego przeprowadzamy się. W miesiąc sprzedaliśmy mieszkanie, kupiliśmy nowe, teraz mąż remontuje i pracuje w nowym mieście a ja pomieszkuję u rodziców. Ze względu na zwierzęta wybraliśmy taką opcję. A z pozytywnych rzeczy - zamieszkała z nami Hanutka - szczurzyca wzięta z Fundacji Viva, oraz Bruno - psiak, którego ktoś porzucił z rodzeństwem w lutowy, zimny dzień pod sklepem. Szczeniaki miały może z dzień, góra dwa. Na szczęście trafiły pod opiekę człowieka - anioła współpracującego z jedną z fundacji, gdzie zostały odkarmione i wyrosły na urocze psie dzieciaki. Stamtąd Brunek trafił do nas. Będzie o nim osobny post, bo jest niesamowity i codziennie nas zadziwia. Życie płynie dalej. Zaczęliśmy z nimi nowy etap. Wszystko dzieje się tak szybko, że ledwo to ogarniamy, ale jakoś udaje się wszystko połączyć w zgrabną całość.
Dzisiaj zmartwiła mnie Mania - wyczułam guzek. Na moje oko to tłuszczak, ale weterynarzem nie jestem, a bardzo się obawiam ewentualnego zabiegu. Zbyt dużo śmierci jak na ten rok i teraz jeszcze ona. Dwa szczurki których już nie ma z nami, też miały guzy. Andzia guzy listwy mlecznej, Hela guz przysadki i pod koniec też guz listwy. Andzia nie wybudziła się z narkozy, Heli nawet nie próbowaliśmy operować - ze względu na guza przysadki, wiek i niewydolność serduszka. Była bardzo silna i dzielna. Do ostatniej chwili cieszyła się życiem. Pokory i radości powinniśmy uczyć się od zwierząt.

środa, 23 stycznia 2013

Świat na metry

Oprócz szczurków, mnie i męża, w naszym domu mieszka też jeden wyjątkowy staruszek. Nasz Lakuś - jamnik, ma osiemnaście lat. Jest to mój pierwszy pies, mam go od dziecka. Taki wiecie, wymarzony, wyjęczany u rodziców. Pupil całej rodziny. Za młodu niejadek, na starość łasuch wielki. Niestety wątrobowiec już teraz i nie wolno mu wielu rzeczy na które ma widoczną ochotę. To moje trzynaście  kilo szczęścia na czterech łapach i para brązowych oczu, w których jestem od samego początku zakochana. 


poniedziałek, 24 grudnia 2012

Życzenia.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia składamy wszystkim najlepsze życzenia! Niech ten świąteczny czas będzie spokojny, pełen chwil z najbliższymi i szczęścia. 

Od lewej: Mania, Lewa, Lakuś, Hela i Prawa. 


poniedziałek, 17 grudnia 2012

Chichot losu

Na wszystkich moich ulubionych blogach jest już bardzo świątecznie, dziewczyny ślicznie przystrajają swoje domy i się chwalą wspaniałymi efektami. Ja też tak chciałam, ale wiadomo - los lubi płatać psikusy kiedy najmniej się tego spodziewamy. Grudzień u mnie jest miesiącem weterynaryjnym. Przechodziliśmy przez krwiak na oku jednej z dziewuszek, poprzez popuchnięte dziąsła Lakusia, nowotwór drugiej dziewuszki, po zapalenie płuc trzeciej. Dziewuszka z nowotworem niestety nie wybudziła się z narkozy. Zaatakował w kilka dni. Bardzo nam jej brakuje. Każdy, kto miał do czynienia ze szczurkami, doskonale wie, jakie to urocze, mądre i wyjątkowe zwierzęta. Nasze stadko liczyło piątkę dziewuch razem z Andzią, każda inna, z innym charakterem, świetnie się dopełniały. Ona pełniła rolę tej najspokojniejszej. Przedstawiam Wam ją na zdjęciu.


Teraz walczymy o kolejną dziewuszkę. Z zapaleniem nie ma żartów, to bardzo poważna, szczurza choroba, ale jestem dobrej myśli. Poprawa szybko następuje. Jak to podsumowała moja mama - mamy więc w domu mały szpital i zabrakło miejsca na święta pełną parą, ale zdrowie moich zwierzaków jest teraz dla mnie priorytetem. W koszu i już na koszu zalega wielka sterta ubrań, ścierek itd. ponieważ pralkę udało się naprawić dopiero wczoraj. A raczej dopiero wczoraj była na to chwila czasu. Od dziesięciu dni strajkowała i zażądała wymiany łożyska. W samą porę, bo już nie mam czystych ubrań!