Hania ma już prawie zagojoną ranę. Mieszka już w dużej klatce i widać, że jest bardzo szczęśliwa z tego powodu. Dzisiaj zamówiłam nową partię granulatu bo od przyszłego tygodnia będziemy likwidować... Wszoły! Wyobrażacie sobie? Pierwszy raz w życiu mamy wątpliwą przyjemność z tymi pasożytami. Także wszystko do dezynfekcji. Byle tylko Hanka się wygoiła do końca. Niewydolność Lewej przyprawiła mnie o kolejny mini zawał parę dni temu. Zaczęła bardzo intensywnie oddychać, ale po podaniu leków jest już dużo lepiej. Wiem, że jest też w wieku, gdzie można się wszystkiego spodziewać, ale cieszę się z każdego kolejnego dnia spędzonego razem.
Pisałam też o tym, że Mania wygrała konkurs fotograficzny o tematyce "Szczur potrzebuje szczura, taka jest jego natura". Wrzucam więc zwycięskie zdjęcie i zdjęcie po otrzymaniu nagród:-)
Nagrody ufundowało Niezłe Ziółko. Dziewczynom dałam na początek suszone warzywa i tylko Milka rozsmakowała się w tej formie, ale owoce to już szał ciał - wszystkie jadły :-) A suszonki po otwarciu paczek tak zapachniały, że sama chętnie bym je zjadła! Ale głupio dzieciom zabierać, ech ;-) W każdym razie postanowiłam kupić przy okazji maszynkę do suszenia żywności (czy ma to jakąś swoją nazwę?) i kiełkownicę. Na pewno wszyscy domownicy na tym skorzystają.

